Na łące- gr IV

Drodzy Rodzice w tym tygodniu będziemy gromadzić informacje na temat łąki i jej mieszkańców. Przeczytajcie dzieciom opowiadanie Olgi Masiuk  inspirujące do wybrania się na wiosenną łąkę.

Łąka

Olga Masiuk

Wiosna była coraz bardziej wiosenna. Słońce grzało tak przyjemnie, że moż-

na było pozbyć się bluzy, a nawet skrócić spodnie! I chciało się tylko wystawiać

twarz w stronę promieni i pozwalać, żeby pachnący wiatr hulał we włosach. Ale

dzieci siedziały w swojej sali.

– Kisimy się tu jak ogórki – powiedział zrezygnowany Staś.

– Jak to? – zdziwił się Supełek.

– Tak to – Staś wskazał ręką na duże okna, których nie można było otworzyć.

Słońce ślizgało się po szybie, podnosząc temperaturę w sali niczym w piecyku.

A wietrzyk, który przyjemnie poruszał gałązkami drzew za oknem, nie był w stanie

wpaść do środka.

– Nie możemy być ogórkami! – szybko podchwyciła myśl Marysia.

– O nie! – dołączyła Blue.

– Trzeba walczyć – podsumował Jacek. – Idziemy do Pani.

Pani siedziała przy biurku i wachlowała się gazetą. Dzieci stanęły przed nią

w szeregu.

– Nie zgadzamy się na bycie ogórkami – powiedział mocnym głosem Staś.

– Nie chcemy mieszkać w słoiku – dodała Blue.

– Ani się kisić – uzupełnił Supełek.

– Cudownie! – Pani klasnęła w ręce. – Cieszę się, że to mówicie. Właśnie

miałam wam zaproponować wyjście na łąkę. Jest dziś tak gorąco. A podczas

naszej nieobecności pan Tomek naprawi okna, żeby można je było szeroko

otwierać.

– Hurra! Hurra! – krzyknęła Blue. – Odkręcamy nasz słoik i wyskakujemy!

W ciągu dwóch minut wszyscy byli gotowi do wyjścia. Przedszkole mieściło

się na skraju miasta. Wystarczyło przejść niewielki lasek i wychodziło się na piękną

łąkę.

– Jak wspaniale! – Blue rozpostarła ramiona i wciągnęła mocno powietrze.

– Ale pachnie – powiedziała.

Pani rozłożyła na ziemi koce i  Supełek natychmiast ułożył się na jednym

z nich.

– Nie wiedziałem, że jesteś taki długi – Pak przypatrywał mu się z  góry. –

Chyba urosłeś na wiosnę.

– Bardzo możliwe – odpowiedział Supełek i ułożył się na boku na skraju koca.

– Co to?! – wykrzyknął nagle.

– Co? – zdziwił się Pak.

Supełek przyłożył jeszcze raz ucho do ziemi.

– W  trawie coś piszczy – powiedział cichutko, jakby nie chciał zniszczyć

jakiejś wielkiej tajemnicy.

Blue także przyłożyła ucho do trawy.

– Rzeczywiście, coś słychać – potwierdziła poważnie.

Więc wszyscy umościli się na kocach i zaczęli nasłuchiwać. Zielone łodyżki

przyjemnie łaskotały w nos i uszy.

– Coś bzyczy, szeleści i chrobocze – powiedziała Marysia.

Supełek rozchylił kępkę trawy. Wśród listków toczyło się intensywne życie.

Mrówki przedzierały się przez chaszcze, niosąc na plecach tobołki z  jakichś

drobinek. Żuczek kroczył ospale, jakby musiał co kilka kroków rozciągać nieużywane

przez zimę łapki. Biedronka wdrapywała się na wiotką łodygę i  na

szczycie prostowała pogniecione skrzydełka.

– Tam – Supełek wskazał na ziemię – jest ukryta cała kraina.

– Tam też – Pak leżał teraz na plecach i spoglądał w niebo. Podniósł łapkę.

Wszyscy ułożyli się na plecach. Nad ich głowami bardzo wysoko leciały ptaki.

Niżej, barwnie i dostojnie, wirowały w powietrzu motyle. Czasem warczący bąk

zawisał w przestrzeni.

– W górze też jest cała kraina – powiedziała Blue.

– Jakby świat był piętrowy – rzekł Staś.

– Właśnie. Przecież jest nawet piętro minus jeden – zaśmiała się Blue.

– Jak to? – Supełek nie zrozumiał.

– No pod ziemią. Tam się budzą krety – chichotała Blue.

– I cebulki kwiatów zaczynają pęcznieć i  nasiona pękają – podpowiedziała

Pani.

– Zobaczcie! – wykrzyknął Supełek. – Przeniosłem się na piętro plus sto.

I chodzę po niebie.

I rzeczywiście, leżąc na plecach, machał nogami i zdawało się, że stawia kro-

ki po niebie.

– Nie zdepcz tej chmurki – powiedziała Blue, która do niego dołączyła.

I wszyscy, leżąc na łące, zaczęli chodzić po niebie.

– Widzę, że na dobre wyszliście ze słoika z kiszonymi ogórkami – zaśmiała się

Pani.

Dzieci udzielają odpowiedzi na pytania:

Dlaczego dzieci źle się czuły w przedszkolu i chciały wyjść?;

 Do czego porównały siedzenie w sali?; Co zaproponowała Pani?;

 Co usłyszały dzieci podczas wycieczki?; Co zobaczyły dzieci podczas wycieczki?;

Co dzieci poczuły podczas wycieczki?;

Jakich mieszkańców łąki dzieci zobaczyły lub usłyszały?

Rośliny, które najczęściej spotykamy na łące.

 

 

Przyjrzyjcie się uważnie zdjęciom.  To są  etapy rozwoju mniszka lekarskiego zwanego też popularnie dmuchawcem lub mleczem. Co przyczynia się do rozsiania nasion tej rośliny?

( wiatr )

 

Przykłady gatunków motyli, które można spotkać nie tylko na łące.

 

 

Drogie dzieci przyglądnijcie się ilustracji w KP4. str.5

i wspólnie z Rodzicem spróbujcie nazwać  rośliny i zwierzęta zamieszkujące łąkę.

Następnie rozcinamy ilustrację, ponownie składamy i naklejamy  na kartkę.

„Taniec motyli” – zabawa muzyczna improwizacyjna do utworu Piotra Czajkowskiego Walc kwiatów

Dzieci mają kolorowe wstążki, apaszki, chustki – są motylami.

Najpierw słuchają odtwarzanej muzyki, a przy powtórnym odtworzeniu Rodzic

zaprasza „dzieci-motyle” do tańca. Każdy „motyl” tańczy swój taniec – ilustruje tempo i charakter słuchanej muzyki.

„Kolorowa łąka” – zabawa plastyczna z wykorzystaniem W 38–39. Dzieci wykonują

motyla i biedronkę techniką płaskiego orgiami, wg obrazkowej instrukcji zamieszczonej w Wycinance 38–39.

Pozdrawiamy Was serdecznie